1. Konkretny zakres, a nie ogólna obietnica
Najczęstsze zdanie po kilku miesiącach współpracy brzmi: „myślałem, że to jest w cenie”. Dlatego wolę wszystko spisać na początku:
- Czy abonament obejmuje tylko aktualizacje, czy także naprawę tego, co po nich przestało działać?
- Ile godzin w miesiącu masz na zmiany treści, banery czy nowe sekcje?
- Ile kosztuje godzina ponad limit i czy niewykorzystane godziny przechodzą na następny miesiąc?
2. Czas reakcji to nie czas naprawy
To ważna różnica. Czas reakcji to moment, w którym potwierdzam zgłoszenie i zaczynam szukać przyczyny. Ile potrwa sama naprawa, zależy od problemu. Czasem trzeba dogadać się z hostingiem, naprawić bazę albo czekać na poprawkę od autora wtyczki.
Uczciwy wykonawca poda ci gwarantowany czas reakcji (np. do 4 godzin roboczych) i godziny pracy. Jak ktoś obiecuje „naprawę w 15 minut, także o trzeciej w nocy”, to warto dopytać, jak on to robi.
3. Kopia zapasowa, którą ktoś sprawdził
Kopie robione przez hosting to za mało. Jak serwer padnie albo konto zostanie zablokowane przez malware, kopie trzymane na tym samym serwerze znikają razem ze stroną.
Dlatego kopie trzymam poza serwerem klienta i co jakiś czas sprawdzam, czy da się z nich odtworzyć stronę na wersji testowej. Kopia, której nikt nie próbował przywrócić, to tylko nadzieja.
4. Zgłoszenia bez haseł w mailu
Ustal jeden kanał zgłaszania awarii: telefon, panel albo e-mail. I nigdy nie wysyłaj haseł do hostingu czy bazy danych zwykłym mailem ani formularzem kontaktowym. Jak bezpiecznie przekazać dostępy, ustalamy osobno na początku współpracy.